marek dyjak ma „do skrzydeł przywiązaną złotą rybę” i właśnie leci na detoks ratować życie 

Marek Dyjak ma "do skrzydeł przywiązaną złotą rybę" i właśnie leci na detoks ratować życie

Znam Marka 30 lat. To jest mój najważniejszy podcast.

Marek Dyjak stoi nad krawędzią śmierci i walczy o życie, o czym przyszedł opowiedzieć w 51. roku swojego życia w podcaście Cezarego Ciszewskiego „Przerwa na Życie”.

Tekst piosenki „Złota Ryba” to utwór Jacka Bieleńskiego, który opowiada o cierpieniu, wolności wielu artystów i buntowników. Najlepiej śpiewa go spośród wielu artystów bohater tego odcinka – Marek Dyjak. „Łapczywy jestem na życie do granic niemożliwości.”

Marek Dyjak. Dzień po 51. urodzinach. Jutro wyjeżdża na detoks od narkotyków, leków i alkoholu. Z żonkilem w klapie, w 83. rocznicę Powstania w Getcie Warszawskim — siada przede mną w Studio Wolny Mikrofon i mówi wszystko. Bez taryfy ulgowej.

Marek Dyjak to artysta, którego głos nosi ślady każdej życiowej blizny. W tym odcinku podcastu rozmawiamy bez owijania w bawełnę. To niezwykle poruszająca spowiedź człowieka, który „wędrował po piekle”, zmagał się z potężnym demonem alkoholizmu przez kilkanaście lat i przeżył to, co dla wielu byłoby końcem. Rozmawiamy o bólu, upadkach, totalnym zniewoleniu przez nałóg, ale przede wszystkim o nadziei i odzyskiwaniu życia krok po kroku. To rozmowa z nadwrażliwym twardzielem o sile człowieka, o Bogu i – co najważniejsze – o muzyce, która stała się ucieczką i wybawieniem.

W tym odcinku usłyszysz:
👉 Jak wyglądało dno nałogu i walka o własne życie?
👉 Skąd czerpać wiarę, gdy straciło się wszystko?
👉 Jakie refleksje towarzyszą Dyjakowi po przekroczeniu 50-tki?
👉 Muzyka jako forma autoterapii – o śpiewaniu na przekór rozpaczy.

Jeśli czujesz, że ta rozmowa niesie wartość, podziel się nią z kimś, kto może potrzebować tych słów. Zostaw kciuka w górę i komentarz – daj nam znać, co z tej rozmowy zostaje z Tobą na dłużej. cytaty z podcastu : „Wędrowałem sobie po piekle tak, jak spacer robi się po Majdanku czy Oświęcimiu.”

Lek, który brał przed koncertami, działał jak skopolamina — ogłupiał, odbierał głos, pamięć, mięśnie twarzy. Dwa koncerty padły. Ciało powiedziało: stop. „Nałóg zamienia nasze serce i ciało w głaz.

Taki okrąglak przy drodze — aż się prosi, żeby go wziąć i rzucić.” „Łapczywy jestem na życie do granic niemożliwości.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *